Świetlik
brak stałego miejsca, na dachu tramwaju o numerze bocznym 2703
historia prawdziwa
Najbardziej mobilny z krasnali. Uciekając przed kontrolerami biletów wszedł na dach tramwaju i już tam pozostał.
Świetlik jednego dnia jechał sobie spokojnie wrocławskim tramwajem. W pewnym momencie do pojazdu weszło dwóch dobrze zbudowanych panów, którzy z uśmiechem na twarzy wyciągnęli spod kurtek identyfikatory i oznajmili podróżnym: "Bileciki do kontroli".
Świetlik w mig uświadomił sobie, że zostawił swój bilet w domu. Przerażony błyskawicznie wskoczył na dach tramwaju. Kontrolerzy czekali na niepokornego podróżnika kilka dni i nocy, ale w końcu zgłodnieli i dali sobie spokój.
Świetlik bał się zeskoczyć na ziemię i od tamtej pory jeździ na dachu tramwaju o numerze bocznym 2703. Podobno jego lampka świeci się tylko wtedy, gdy w pojeździe są kontrolerzy. Niektórzy mówią, że widzieli jak został porażony prądem z trakcji.